Odmieniec
Chodzi po wiosce odmieniec istny Żadnej ci z niego ni mo korzyści Ani nie sprzedo ani nie kupi Tylko się śmieje, waryjot głupi
Może to bez te nawozy śtucne, może był w szkole zbyt pilnym uczniem, może to wszyćko bez te atomy, że waryjota... momy!
Gdy na Józefa zorze poranne witały babę, żegnały pannę W grudniu wiedziało już każde dziecko Tylko on jeden mówił "dziewecko" Bracia szacunek mają i sławę W dwójkę rozpędzą całą zabawę. Ten tylko książki kupuje w mieście Choć w domu tyle, że trudno zmieścić.
Może to bez te nawozy śtucne, może był w szkole zbyt pilnym uczniem, może to wszyćko bez te atomy, że waryjota... momy!
Chłop jest z mozgami i urodziwy, w ręcach mocarny, że istne dziwy. Jedno go tylko hańbi i plami: Czemu nie lata za dziewuchami?